Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kanapki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kanapki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 stycznia 2014

Zapiexy Luxusowe - Warszawa/Saska Kępa

      Przepraszam za zdjęcia, ale jakoś tak wyszło, że przypomniałem sobie o nich w połowie posiłku. Lokal na Saskiej Kępie to drugie juz miejsce w Warszawie sygnowane logiem Zapiexów Luxusowych. Wybór potraw jest zgodny z nazwą knajpy i mamy tu do czynienia tylko z zapiekankami. W porzo.

     Same zapiekanki są dość duże, ten ochłap ze zdjęć poniżej to już tylko połowa kanapki. Zatem większość ludzi bierze sobie jedną sztukę na dwie osoby. Jak na taką bułę ceny nie są duże - moja tzw. extra mocna z kiełbaską i papryczką jalapeno kosztuje 11,50. Ceny chyba nie wychodzą poza 15 zł przy największym wypasie. Jest też standardowa zapiekanka z serem i pieczarkami za ok. 10 zł. Można też sobie dobierać składniki samemu, np. oscypek, ser mozzarella i dodatkowy ser dla miłośników cholesterolu albo papryka jalapeno x 7 dla twardzieli spod znaku Charlesa Bronsona.
    
     Sosy i przyprawy można pobrać sobie samemu przy oddzielnym stoliku, co dla  Polaków zakochanych we wszelkich sosach jest wyjściem bardzo dobrym.
     A jak smakują zapiexy? No właśnie. Tu jest ich największy minus. Nie są złe, na pewno nie znajdziemy na nich pleśni czy elementów jeszcze zamrożonych jak w często bywa w nadmorskich budach. Z drugiej strony zapiexy nie są też jakieś rewelacyjne. Ser jest dziwny, bardzo miękki i słabo ciągnący się. Właściwie nie ma smaku. Dodatki zawsze są świeże i nie mam do nich jakiś zastrzeżeń poza tym, że pieczarek jest jak na lekarstwo. Bułka świeża, ale bardziej z tych napompowanych jakimś spulchniaczem. Brzmi to wszystko nie najlepiej, bo po prostu są w Warszawie lepsze miejsca z zapiekankami, a do tych z Krakowa zapiexom daleko jak naszym piłkarzom do zdobycia jakiegoś pucharu. Mimo wszystko Zapiexy Luxusowe mają w sobie coś takiego, że od czasu czasu można tam wpaść. Fajny jest lokal, gazety z przedwojennymi ogłoszeniami, wystrój, ceny, obsługa, możliwość płatności kartą. W sumie wszystko jest git. Gdyby poprawili gatunkowo ser i dorzucili więcej pieczarek byłoby idealnie. A tak są tylko 4 stary.



poniedziałek, 13 stycznia 2014

Klubokawiarnia Grawitacja - Warszawa/Powiśle

     Grawitacja znajdująca się przy ulicy Browarnej (niedaleko Radnej), tuż obok księgarnio-kawiarni Tarabuk odwiedzam dość często. I jeszcze nigdy nie zjadłem tutaj gniota. Może czasem jest coś nieco gorszego, ale nigdy poniżej pewnego poziomu. Coś jak FC Barcelona, a nie Zagłębie Sosnowiec.

    W stałej ofercie Grawitacji nie ma wielu potraw: sałatki, makarony i kanapki. Wszystko w dobrej cenie i smaczne. Oprócz tego jest oferta lunchowa i czasem sezonowa. I to jest zazwyczaj strzał w dziesiątkę. Tym razem był rosół (6 zł), krem z pomidorów (9 zł) i sałatka marynarska z jajkiem sadzonym, na które namówił mnie sympatyczny kucharz. Zresztą w Grawitacji wszyscy są sympatyczni. Wszystkie potrawy jak zwykle były na dobrym poziomie. Najadłem się jak tysiąc atletów, a może i bardziej. Może rosół wymagał nieco przyprawienia, ale pieprz znajdujący się na stoliku w zupełności wystarczył.

     Dodatkowym atutem Grawitacji jest wyśmienity wybór piw, od polskich z Radomia, Piotrkowa czy Ciechanowa do ukraińskich i niemieckich. Wszystko w miarę umiarkowanych cenach (9 - 12 zl).

    Zatwierdzam i daję 6 starów. Z pewnością jeszcze tu wrócę i coś opowiem.