Lubię PaństwoMiasto - pisałem o tym lokalu kiedyś tam (o! tutaj, o!). Knajpka znajduje się na Muranowie przy ulicy Andersa, przed wojną w tym miejscu był pewnie skład bławatny Grubsztajna, teraz mamy ciastko z lat 50. i kilka knajp. Bardzo fajne miejsce, zarówno pod względem wystroju, obsługi jak i oferty kulinarnej.
Ostatnio pisaliśmy o napojach alkoholowych, teraz przyszła pora na jedzenie. Najfajniejsze są oferty lunchowe - za 17 zł do 20 zł dostajemy drugie danie - zawsze do wyboru - jedno mięsne, jedno wegetariańskie. Jest też zupa po 6 - 7 zł - też zazwyczaj wegetariańska (na zdjęciu zupa z białych warzyw). W zestawie chodzi całość po 21 zł. Codziennie na lunch coś innego - na zdjęciach powyżej quesadilla ze szpinakiem i bajerami. Często bywają także makarony (tak jak niżej znakomite penne z kurczakiem i brokułami), sztuki mięsa albo risotto.
No właśnie - risotto. W ofercie stałej są też sałatki, makarony i risotto. W cenach od 21 do 25 zł. Jeszcze nigdy nie spotkałem w PaństwoMiasto gniota. Widać, że szef kuchni wie co robi.
Oprócz lunchów i dań typu makaron lub risotto można tu też zjeść np. tatara wołowego lub śledziowego. Tatar wołowy kosztuje 18 zł i zawsze jest bardzo świeży, co widać po jego kolorze - mięso jest jasne i wygląda spoko. Niestety jest mielony i nie jest go dużo. Ale coś za coś - jest naprawdę smaczny - w osobnej klasyfikacji tatarowej PaństwoMiasto dostaje 5 starów.
To nie koniec oferty PaństwoMiasto - polecamy także ciasta. Ostatnio udało się dorwać naprawdę świetne ciasto anansowe i czekoladowe - palce lizać - wszystko zrobione na miejscu. Tak trzymać.
PaństwoMiasto dostaje ode mnie 6 starów - potrawy są w odpowiedniej cenie, dobre smaku, zawsze oryginalnie przyrządzone i wyśmienicie podane. Oby tak dalej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą państwomiasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą państwomiasto. Pokaż wszystkie posty
piątek, 31 stycznia 2014
środa, 25 grudnia 2013
PaństwoMiasto - Warszawa/Muranów
Zasadniczo w lokalu PaństwoMiasto jeszcze nie zjadłem niczego słabego. A nie, przepraszam - chłodnik z arbuza oferowany w letnim menu był taki sobie, ale wtedy tłumaczyłem sobie, że nie można było się spodziewać niczego dobrego po tej potrawie.
PaństwoMiasto opiszemy jeszcze wielokrotnie, ale warto wspomnieć, że lokal znajduje się przy ulicy Andersa w Warszawie - między afrykańską La Mamą, a barem mlecznym. Wnętrze jest dość surowe, ale wykonane ładnie i z pomysłem. Nic dziwnego - PaństwoMiasto to knajpa dla architektów.
Tym razem wpadliśmy tu w wigilię wigilii rozgrzać się na przy egg noggu, którego zaczęli serwować na Muranowie kilka dni temu, w ramach zimowych rozgrzewaczy. Dlatego w tej chwili opiszę tylko wrażenia z małej przekąski i kilku ciepłych drinków. Na większe potrawy jeszcze przyjedzie pora.
Egg nogg to drink stworzony ze szkockiej whisky (tutaj Dewar's White), advocaata, mleka, syropu cynamonowego i gałki muszkatołowej. Całość podawana jest na ciepło, choć nie jest to konieczność. Drink jest wyjątkowo smaczny, zdecydowanie rozgrzewający i warty polecania. W wydaniu PaństwoMiasto wręcz znakomity. Polecam! Cena: 18 zł.
Poszliśmy zatem za ciosem i spróbowaliśmy jeszcze Białego Grzańca (15 zł) i Milky Way'a (16 zł). Biały grzaniec to nie tylko białe wino na ciepło z gadżetami w środku w tym wypadku dodają jeszcze śliwowicę. Barman przynosi do stolika drink i kieliszek destylatu. Śliwowicę podpala i wlewa do szklanki. Efektownie i elegancko. Nie przepadam za grzańcami z winem, toteż napój mi średnio smakował, ale efekt ze śliwowicą znakomity. Milky Way to whisky Jameson plus mleko, goździki, syrop cynamonowy czyli taki słodszy Egg Nogg. Poprawny ale bez rewelacji. Jednak klasyczny Egg Nogg robi najlepszą robotę i warto się tu wybrać przynajmniej na jedną szklaneczkę tego napoju.
Do całości wybraliśmy kanapkę Brie, w której oprócz sera znajdziemy żurawinę, orzechy włoskie i sałatę (10 zł). Jak zwykle w tej knajpie sandwicz był na dobrym poziomie i ze świeżych produktów. Bardzo dobra przekąska w rozsądnej cenie. Na deser poszło, tradycyjne w tym miejscu, ciasteczko owsiane z kakao (jest jeszcze z żurawiną). Oczywiście wykonywane na miejscu.
Jak zwykle PaństwoMiasto zasłużyło na 6 starów. Jeszcze tu przyjedziemy i niejedno danie spróbujemy - szczególnie tatara, którego jestem fanem. Ale o tym w następnym odcinku.
PaństwoMiasto opiszemy jeszcze wielokrotnie, ale warto wspomnieć, że lokal znajduje się przy ulicy Andersa w Warszawie - między afrykańską La Mamą, a barem mlecznym. Wnętrze jest dość surowe, ale wykonane ładnie i z pomysłem. Nic dziwnego - PaństwoMiasto to knajpa dla architektów.
Tym razem wpadliśmy tu w wigilię wigilii rozgrzać się na przy egg noggu, którego zaczęli serwować na Muranowie kilka dni temu, w ramach zimowych rozgrzewaczy. Dlatego w tej chwili opiszę tylko wrażenia z małej przekąski i kilku ciepłych drinków. Na większe potrawy jeszcze przyjedzie pora.
Egg nogg to drink stworzony ze szkockiej whisky (tutaj Dewar's White), advocaata, mleka, syropu cynamonowego i gałki muszkatołowej. Całość podawana jest na ciepło, choć nie jest to konieczność. Drink jest wyjątkowo smaczny, zdecydowanie rozgrzewający i warty polecania. W wydaniu PaństwoMiasto wręcz znakomity. Polecam! Cena: 18 zł.
Poszliśmy zatem za ciosem i spróbowaliśmy jeszcze Białego Grzańca (15 zł) i Milky Way'a (16 zł). Biały grzaniec to nie tylko białe wino na ciepło z gadżetami w środku w tym wypadku dodają jeszcze śliwowicę. Barman przynosi do stolika drink i kieliszek destylatu. Śliwowicę podpala i wlewa do szklanki. Efektownie i elegancko. Nie przepadam za grzańcami z winem, toteż napój mi średnio smakował, ale efekt ze śliwowicą znakomity. Milky Way to whisky Jameson plus mleko, goździki, syrop cynamonowy czyli taki słodszy Egg Nogg. Poprawny ale bez rewelacji. Jednak klasyczny Egg Nogg robi najlepszą robotę i warto się tu wybrać przynajmniej na jedną szklaneczkę tego napoju.
Do całości wybraliśmy kanapkę Brie, w której oprócz sera znajdziemy żurawinę, orzechy włoskie i sałatę (10 zł). Jak zwykle w tej knajpie sandwicz był na dobrym poziomie i ze świeżych produktów. Bardzo dobra przekąska w rozsądnej cenie. Na deser poszło, tradycyjne w tym miejscu, ciasteczko owsiane z kakao (jest jeszcze z żurawiną). Oczywiście wykonywane na miejscu.
Jak zwykle PaństwoMiasto zasłużyło na 6 starów. Jeszcze tu przyjedziemy i niejedno danie spróbujemy - szczególnie tatara, którego jestem fanem. Ale o tym w następnym odcinku.
Etykiety:
6 starów,
advocaat,
architekci,
biały grzaniec,
brie,
ciastko owsiane,
cynamon,
deser,
dewar's white,
drinki,
egg nogg,
jameson,
kanapka,
milky way,
mleko,
muranów,
państwomiasto,
śliwowica,
warszawa,
whisky
Subskrybuj:
Posty (Atom)








