Znowu powracamy do Klukovki - byłem tu już kilka razy (w lutym i w styczniu). Wtedy były świetne zimowe dania. A co goście ze wschodu przygotowali na późną wiosnę? Oczywiście chłodnik. Ale nie byle jaki, bo z Azji Środkowej o nazwie Czalop. Jest biały z rzodkiewką, ogórkiem i innymi świeżymi warzywami. W smaku jest podobny do polskiego tylko nieco bardziej ostry i ... wodnisty. Zdecydowanie brakuje mu wyrazistości. Cena: 10 zł, ale porcja dość solidna.
Inną nowością jest duży wybór piw wschodnich (w dobrych cenach od 8 zl do 12 zl) oraz gruzińskiej lemoniady z estragonem (0,5l za 8 zł). Dla mnie niestety zbyt słodka, ale z drugiej strony bardzo ciekawa smakowo - warto było ją spróbować.
Tym razem zabrakło wyrazistości i ostrości w smaku. Klukovka to fajne miejsce - wiele potraw jest naprawdę niezłych i warto tu się od czasu czasu wybrać - tym bardziej że sezonowo serwują nowości. Zawsze ze wschodu. Tym razem mocna czwórka.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żarcie z ZSRR. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żarcie z ZSRR. Pokaż wszystkie posty
piątek, 30 maja 2014
czwartek, 20 lutego 2014
Klukovka - Warszawa/Muranów
W okolicy walentynek wróciliśmy do Klukovki. Wcześniej byliśmy tu na kuchni syberyjskiej (tu relacja). Teraz zwabiła nas kuchnia na święto zakochanych czyli wschodnie afrodyzjaki. Czemu nie! - pomyśleliśmy jak obywatel Balcerek.
Mimo ciekawego menu na walentynki zamówiliśmy też potrawy ze standardowej karty dań czyli zupę soliankę za 9 zł oraz wareniki huculskie (pierogi z fasolą i pieczarkami) za 13zł. Obydwie potrawy były bardzo dobre, na wysokim poziomie, świetnie doprawione i odpowiednie jeśli chodzi o gramaturę.
Gorzej było z potrawami afrodyzjakami czyli oszi behi za 26 zł (czyli duszona baranina z pigwą i warzywami) oraz eliksir sułtański czyli napój rozgrzewający z daktyli, miodu, cytryny i imbiru) za 8 blach.
Oszi behi buło oczywiście dobre - ciekawy smak, oryginalnie podane i w ogóle. Niestety na całą potrawę za 26 zł znaleźliśmy trzy małe kawałki mięsa. Bardzo nam przykro. Na szczęście eliksir był naprawdę rozgrzewający i dawał radę.
Całość, tak samo jak ostatnio w Klukovce, oceniam na 5 starów. Minus za ceny i wnętrze w stylu szybkiego baru. Od czasu do czasu warto tu wpaść popróbować potrawy, polecamy jednak te bezmięsne. Nie trzeba będzie szukać mięsa, którego nie ma.
Etykiety:
5 starów,
baranina,
drogie żarcie,
eliksir sułtański,
klukovka,
kuchnia wschodnia,
oszi behi,
pasaż muranów,
solianka,
wareniki huculskie,
warszawa,
wola,
żarcie z ZSRR
piątek, 31 stycznia 2014
Klukovka - Warszawa/Muranów
Normalnie jest jak w kieleckim, albo jeszcze gorzej. Aż nie chce się chodzić do knajp. Najchętniej poszedłbym spać jak jakiś niedźwiedź czy ktoś taki. Ale skoro nie mogę spać ciurkiem przez dwa miesiące to poszliśmy rozgrzać się do Klukovki czyli restauracji z kuchnią wschodnią. Nie, nie. Nie wypiliśmy im całej wódki. Klukovka wprowadziła okresowo dania kuchni syberyjskiej. Podobno dobrze grzeją. Trzeba było sprawdzić.
Na początek należy wyjaśnić co to jest Klukovka? To nalewka z okolic Kazachstanu, ale także niewielka knajpka z kuchnią wschodnią prowadzona przez rodzinę z Kazachstanu. Znajduję się w Pasażu Muranów przy ulicy Jana Pawła II (gdzieś między Domino's Pizza i Kebab Kingiem). Podają tu dania pochodzące z całego dawnego ZSRR, oprócz jedzenia rodem z Kazachstanu znajdziemy żarcie Uzbeckie, Azerskie, Rosyjskie, Ukraińskie itd. Menu wygląda naprawdę zachęcająco.
My tym razem skusiliśmy się na dania syberyjskie, bo chcieliśmy się naprawdę ogrzać. Zamówiliśmy tatarską zupę asz (12 zł) i pielmienie z baraniną, wołowiną i sarniną (22 zł). Zupa tatarska (chyba znają ją też w Iranie i okolicach) przypominała rosół z wołowiną, warzywami i papryką. Całkiem smaczna, ale dość wodnista. Mogłaby być bardziej wyrazista. No i cena za zwykły talerz zupy od czapy. Na szczęście Pielmienie były znakomite. Podano je z sosami do wyboru - ocet, śmietana, podgrzane masło. Ciasto było idealnie twarde - nie rozgotowane, mięso wręcz soczyste. Bardzo dobry wybór. Najadłem się, choć cena moim zdaniem też zbyt wysoka. Niestety prawdziwa baranina i sarnina swoje kosztuje. Pewnie taniej się nie da.
Generalnie za niezbyt wyszukaną zupę, wysokie ceny, średni wystrój i taki sobie klimat mógłbym dać 3 - 4 stary. Ale knajpkę ratują sympatyczne kelnerki ze wschodu, genialne pielmienie, fajny wybór potraw i przede wszystkim to, że naprawdę się rozgrzałem. Wierzcie lub nie, ale było mi cieplej. Dlatego Klukovka zasługuje na 5 starów. Jeszcze tu wrócimy sprawdzić standardowe menu.
Na początek należy wyjaśnić co to jest Klukovka? To nalewka z okolic Kazachstanu, ale także niewielka knajpka z kuchnią wschodnią prowadzona przez rodzinę z Kazachstanu. Znajduję się w Pasażu Muranów przy ulicy Jana Pawła II (gdzieś między Domino's Pizza i Kebab Kingiem). Podają tu dania pochodzące z całego dawnego ZSRR, oprócz jedzenia rodem z Kazachstanu znajdziemy żarcie Uzbeckie, Azerskie, Rosyjskie, Ukraińskie itd. Menu wygląda naprawdę zachęcająco.
My tym razem skusiliśmy się na dania syberyjskie, bo chcieliśmy się naprawdę ogrzać. Zamówiliśmy tatarską zupę asz (12 zł) i pielmienie z baraniną, wołowiną i sarniną (22 zł). Zupa tatarska (chyba znają ją też w Iranie i okolicach) przypominała rosół z wołowiną, warzywami i papryką. Całkiem smaczna, ale dość wodnista. Mogłaby być bardziej wyrazista. No i cena za zwykły talerz zupy od czapy. Na szczęście Pielmienie były znakomite. Podano je z sosami do wyboru - ocet, śmietana, podgrzane masło. Ciasto było idealnie twarde - nie rozgotowane, mięso wręcz soczyste. Bardzo dobry wybór. Najadłem się, choć cena moim zdaniem też zbyt wysoka. Niestety prawdziwa baranina i sarnina swoje kosztuje. Pewnie taniej się nie da.
Generalnie za niezbyt wyszukaną zupę, wysokie ceny, średni wystrój i taki sobie klimat mógłbym dać 3 - 4 stary. Ale knajpkę ratują sympatyczne kelnerki ze wschodu, genialne pielmienie, fajny wybór potraw i przede wszystkim to, że naprawdę się rozgrzałem. Wierzcie lub nie, ale było mi cieplej. Dlatego Klukovka zasługuje na 5 starów. Jeszcze tu wrócimy sprawdzić standardowe menu.
Etykiety:
5 starów,
drogie żarcie,
kazachstan,
klukovka,
kuchnia wschodnia,
muranów,
pasaż muranów,
pielmienie,
sarnina,
sympatyczna kelnerka,
warszawa,
zupa asz,
żarcie z ZSRR
Subskrybuj:
Posty (Atom)










