Proszę się nie bać, nikogo nie obrażam. Zlepek słów w tytule to nic innego jak Fińskie Muzeum Lotnictwa w miejscowości Vantaa. Vantaa to taki helsiński Pruszków czyli jedno z miast w aglomeracji stołecznej, w którym znajduje się lotnisko, a obok niego sympatyczne muzeum.
Co muzeum lotnictwa ma wspólnego z gastronomią? Jak już wcześniej wspominałem w Finlandii prawie wszędzie znajdują się bary, w których można napić się alkoholu, również w muzeach. A że akurat tak się złożyło, że spotkaliśmy w tym miejscu naszych znajomych, więc skorzystaliśmy z okazji.
W Suomen Ilmailumuseo byliśmy w grudniu, w środku tygodnia i po dość dużej zamieci śnieżnej - i jak się łatwo domyślić - zbyt wielu turystów nie zaobserwowaliśmy. Również w barze, w którym oprócz napojów oferowano także małe przekąski.
Zgodnie z polską tradycją trzeba było się napić za miłe spotkanie. Zamówiliśmy po jednym kieliszku Koskenkorvy czyli najlepszej naszym zdaniem wódki fińskiej. Niestety gdy chcieliśmy zamówić następną kolejkę, sympatyczna pani za barem oznajmiła nam, że Koskenkorvy już nie ma. Trzeba było zamówić Finlandię. Warto wspomnieć, że koszt jednego kieliszka wynosił 5 euro, więć jak na warunki skandynawskie wódka nie była droga. Do alkoholu zamówiliśmy sobie ciasteczka z pastą jajeczną. Całkiem smaczne, ale nie zbyt wyszukane. Po chwili okazało się, że również Finlandii mieli w barze ok. 250 gram i nie będzie więcej. Desperacko siegneliśmy jeszcze po fiński koniak. Nasi fińscy znajomi twierdzą, że w ich koniaku jest 50% wodki i 50% podrzędnego koniaku i na sam zapach tego napoju każdy francuz ucieka na drzewo. Według nas napój nie był gorszy od pliski, więc z przyjemnością wypiliśmy i to. Niestety więcej alkoholu w barze nie było.
A ja daję knajpce przy muzeum lotnictwa jednego stara - za to, że przynajmniej jest możliwość posiedzenia i wypicia czegokolwiek.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą finlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą finlandia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 27 grudnia 2013
Suomen Ilmailumuseo - Vantaa
Etykiety:
1 star,
bar,
bar przy muzeum,
ciastko z pastą jajeczną,
finlandia,
fiński koniak,
koskenkorva,
lotnisko,
muzeum,
spotkanie,
suomen ilmailumuseo,
tania wódka,
vantaa,
wódka
sobota, 21 grudnia 2013
Restauracja Zetor - Helsinki
Czasem będziemy odwiedzać także zagraniczne knajpki. Głównie takie, które mogą być pomocne podczas wizyty w danym mieście.
W Helsinkach żarcie jest dość drogie, w restauracjach nie znajdziemy tańszego drugiego dania niż za 15 euro. W barach, szczególnie chińskich czy tajskich można coś znaleźć już za 8 - 10 euro. Warto także wiedzieć, że praktycznie w każdym przybytku jest bar z alkoholem, toteż np.w muzeum też się czegoś napijemy i weźmiemy coś na ząb. Ale o tym w innym wpisie.
Z centrum Helsinek warto polecić restaurację Zetor, która swą nazwę wzięła od czechosłowackich traktorów. Zaciekawiło nas to, więc musieliśmy tam wejść.
Zetor znajduje się w samym centrum stolicy Finlandii - niedaleko najsłynniejszego domu towarowego Stockmann, poczty głównej i większości sklepów. Zresztą sam budynek, w którym znajduje się Zetor jest jakimś pasażo-sklepem towarowym z lat 60. lub 70. Na wejściu wita nas traktor zetor opisany barkiem z drewna, a na drzwiach widnieje informacja, iż menu jest kilkudziesięciu językach. Również po polsku.
W środku także stoją traktory-barki. Przydają się wieczorami kiedy Zetor zamienia się pubo-klub i przychodzi tutaj mnóstwo ludzi posłuchać koncertów i poskakać. No i napić się całkiem niezłego fińskiego piwa.
W czasie dnia można tu zjeść całkiem fajne lunche. Spróbowaliśmy sałatki z sielawy (12 euro), grillowanego łososia (16 euro) i jakąś wołowinę na styl fiński (18 euro). Wszystko było bardzo smaczne i przede wszystkim świeże, szczególnie ryby. Porcje dość duże - można się nimi najeść. Styl knajpy nawiązuje do fińskiej wsi, dlatego traktory, jakieś motorowery, koła z siewników i inne takie. Widoczne są też ludowe akcenty, wszędobylskie drewno i narzędzia rolnicze. Trochę to przaśne, nawet dla turysty. Przypomina to polskie górskie chaty stojące na trasach krajowych. Nie lubię tego klimatu, ale jedzenie rzeczywiście wyśmienite. W menu znajdował się też typowy przysmak fiński czyli stek z renifera (27 euro), ale go nie wzieliśmy ze względu na wysoką cenę.
W barze dostępne były piwa fińskie - najbardziej popularne Lapin Kulta kosztowało 5 euro za szklankę. W smaku piwo to jest podobne do Żywca czy Okocimia - bez euforii, ale bardzo porządne.
Jak już wspomniałem menu było również po polsku, w sumie było chyba z dwadzieścia czy więcej języków, w tym bułgarski, rumuński, turecki. Zasadniczo nie korzystaliśmy z rozszerzonego menu, bowiem człowiek tak się przyzwyczaił do języka angielskiego, że nie potrzebował już niczego innego. Oczywiście takie menu przyda się wszystkim co nie znają żadnego języka, bądź znają jakiś inny mniej typowy niż angielski, np. włoski, hiszpański, francuski czy rosyjski.
Jeszcze jedna ważna informacja dla odwiedzających fińskie restauracje - tu nie daje się napiwków. Jest to niemile widziane. Wynika to najprawdopodobniej z kultury skandynawskiej - kelnerzy otrzymują odpowiednie wynagrodzenie, to ich praca i napiwki są zbyteczne. Pewnie byłby to też problem ze względów podatkowych - przecież fin musi przyznać się do wszystkich przychodów - nawet do 50 centów od polaków.
Reasumując Zetor to bardzo fajna knajpa w środku Helsinek, z dobrym żarciem, urozmaiconym menu w dobrym stylu. Dużo tu mięsa, dużo ziemniaków. Polakom się spodoba. Zasadniczo typowa fińska kuchnia serwowana w Zetorze niewiele różni się od polskiej. Może tutaj jest trochę więcej ryb - smaczniej przyrządzonych. Minus za przaśną estetykę, ale plus za fajne traktory i przyjazne ceny jak na Helsinki. Dlatego bez problemów daję 6 starów.
Etykiety:
6 starów,
centrum,
dobre piwo,
dobre żarcie,
drewno,
finlandia,
helsinki,
lapin kulta,
łosoś,
motorower,
na ludowo,
piwo,
różne języki,
sielawa,
tradycyjne,
traktor,
wieś,
wołowina,
zetor,
ziemniaki
Subskrybuj:
Posty (Atom)