Czasem warto wybrać się na urodziny kolegi do dziwnej knajpy. Przecież gdyby nie to zaproszenie, nigdy w życiu bym tu nie trafił. Oczywiście słowo warto nie odnosi się do samej knajpy, tylko do możliwości poznania lokalu. No bo powiedzmy sobie szczerze - dziwna osiedlowa pizzeria to nie miejsce do którego chciałbym wracać. Pewnie znacie takie lokale? W zasadzie wszystkie są takie same. Nie ważne czy są na blokowisku wielkiego miasta czy na rynku powiatowego miasteczka. Zawsze są beznadziejne kolory ścian, przypadkowe stoły, ozdoby które nie są zdobne, całość jest jak z miesięcznika z lat 90.
Jak widać tak samo jest Inferno, które znajduje się na Jelonkach w jednej z odnóg od ulicy Lazurowej. W pawilonie z lat 80. wykonanym z blachy falistej.
Muszę przyznać, że oferta Inferno jest całkiem niezła. Oprócz pizzy są też typowe dania obiadowe, zupy, sałatki. Jest także piwo jakiejś popularnej marki, specjalnie dla mieszkańców pobliskich bloków - kibiców Legii. Im też się coś należy.
Nie jestem fanem pizzy toteż wziąłem sałatkę z tuńczykiem i chłodnik.
Sałatka niestety nie była jakąś rewelacją. Kawałki czegokolwiek polane majonezem. Nic ciekawego. Zjadliwe, ale kompletnie bez koncepcji. Jakby kucharz wrzucił to co miał "przecież to sałatka - nie ważny jest smak". Dlatego sałatka może siadać - otrzymuję ocenę mierną. Jedyny jej plus to cena typu kilkanaście złotych.
Chłodnik był najjaśniejszym punktem tego dnia (oprócz jubilata rzecz jasna) - za 6 zł otrzymałem solidną porcję ulubionej zupy, wypełnioną świeżymi składnikami. Niestety chłodnik miał swoje problemy - po pierwsze był zbyt wodnisty - po prostu za mało gęsty. Po drugie brakowało mu wyrazistości - pieprz i sól od razu poszły w ruch. Mimo to trzeba uznać go za całkiem dobry, szczególnie jak na takie miejsce. Znacznie podnosi średnią za semestr oceną dobrą.
Siedzieliśmy w Inferno dłuższą chwilę, więc ktoś zamówił także pizzę, którą udało mi się skubnąć. Niby zwykła margerita, a jednak całkiem, całkiem. Lepsza od sieciówek typu Da Grasso czy beznadziejnej TelePizzy. Czuć było niezbyt dobrej jakości ser, co mocno obniża ocenę produktu. Ale mimo to całkiem nieźle - dałbym nawet 3 z plusem.
Reasumując - Inferno wyglądem odstrasza. Wręcz chce się od razu uciec do Muzeum Sztuki Współczesnej pooglądać coś ładnego. Na szczęście lokal nadrabia ofertą, bo oprócz jakotakiej pizzy można tu zjeść schabowego z zupą. Sałatka słaba, ale chłodnik zadziwiająco zjadliwy. Zatem 3 stary się należą. Jak na lokalną knajpkę blokową w baraku - całkiem nieźle.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pizza. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 26 maja 2014
wtorek, 18 marca 2014
Urodziny restauracji Mąka i Woda
W niedzielę odwiedziliśmy restaurację Mąka i woda, która w ostatni weekend świętowała pierwsze urodziny. W związku ze świętem przygotowano specjalne urodzinowe i bardzo promocyjne menu. Kolejka chętnych wychodziła daleko poza knajpę, prawie jak w Barze Bambino.
Zamówiliśmy sałatkę di mare z ośmiornicą i krewetkami, pizzę diavolo (odpowiednio ostrą) i raviolo con uovo czyli wielkiego pieroga z domową ricottą, jajem, masłem i parmezanem. Wszystko było bardzo dobre, szczególnie do gustu przypadła mi znakomita pizza. Raviolo wręcz tonęło w maśle, co czyniło tę potrawę bardzo ciężką. Ceny w dniu urodzin? Za pizzę 15 zł, za pieroga 10 zł. Tak, to można. Na co dzień jest co najmniej 100% drożej.
Na co dzień drożej, bo i produkty są raczej z wyższej półki. Twórcy restauracji wykonują wszystkie potrawy tylko z regionalnych produktów włoskich. Czuć to podczas konsumpcji.
Na deser wzięliśmy Budino czyli coś z czekolady, karmelu i czegoś tam. Generalnie najlepszy punkt niedzielnego obiadu. Świetny deser - jeden z lepszych w moim życiu. Warto było.
W związku z tym, że byliśmy tu podczas urodzin, a ceny i oferta były specjalne nie będę oceniał lokalu. Fajnie, że właściciele zdecydowali się na takie właśnie świętowanie. Wiele osób było po raz pierwszy w Mące i wodzie, może tu wrócą, może nie, ale wspomnienia zostaną raczej pozytywne.
Adres: Chmielna 13A.
Zamówiliśmy sałatkę di mare z ośmiornicą i krewetkami, pizzę diavolo (odpowiednio ostrą) i raviolo con uovo czyli wielkiego pieroga z domową ricottą, jajem, masłem i parmezanem. Wszystko było bardzo dobre, szczególnie do gustu przypadła mi znakomita pizza. Raviolo wręcz tonęło w maśle, co czyniło tę potrawę bardzo ciężką. Ceny w dniu urodzin? Za pizzę 15 zł, za pieroga 10 zł. Tak, to można. Na co dzień jest co najmniej 100% drożej.
Na co dzień drożej, bo i produkty są raczej z wyższej półki. Twórcy restauracji wykonują wszystkie potrawy tylko z regionalnych produktów włoskich. Czuć to podczas konsumpcji.
Na deser wzięliśmy Budino czyli coś z czekolady, karmelu i czegoś tam. Generalnie najlepszy punkt niedzielnego obiadu. Świetny deser - jeden z lepszych w moim życiu. Warto było.
W związku z tym, że byliśmy tu podczas urodzin, a ceny i oferta były specjalne nie będę oceniał lokalu. Fajnie, że właściciele zdecydowali się na takie właśnie świętowanie. Wiele osób było po raz pierwszy w Mące i wodzie, może tu wrócą, może nie, ale wspomnienia zostaną raczej pozytywne.
Adres: Chmielna 13A.
czwartek, 20 lutego 2014
Pizza Americana 24h - Warszawa/Kamionek
Buda sprzedająca pizze, zapiekanki i burgery o nazwie Pizza Americana znajduje się przy ulicy Grochowskiej, niedaleko wyjazdu ulicy Mińskiej. Kiosk należy do pizzerii znajdującej się w sąsiedniej kamienicy i otwarty jest 24h na dobę (w zimę do 22ej). To tyle wstępu. A czy można tam zjeść po ludzku?
W sumie można, choć asortyment nie jest jakiś niesamowity. Dla mnie najważniejsza jest obecność zapiekanek, bo spotkać dobrą w Warszawie jest naprawdę trudno.
Do wyboru jest klasyczna zapiekanka z pieczarkami, z szynką i salami. Wszystkie po 4,99 zł. Tanio? Tak, ale kanapki są bardzo małe. Bułka jest licha i trudno się ją jakoś najeść - właściwie można tutejszą zapiekankę liczyć jako przekąskę typu snickers albo jak drożdżówkę z biedronki. Ser i pieczarki są git. Grzyby są nawet widoczne. Do wyboru są różne sosy: czosnkowy, ostry i ketchup. Generalnie może być, ale bez wielkiego entuzjazmu.
W sumie duży plus za cokolwiek czynnego po 23ej, co w Warszawie jest sukcesem na miarę wszystkich medali na olimpiadzie. Minus za niewielką porcję i standardowy smak. Reszta potraw? Jeszcze nie próbowaliśmy. Ceny przyzwoite - burgery około 15 zł, pizza w kawałkach ok. 10 zł.
Razem: 4 stary czyli jak w szkole: dobry.
W sumie można, choć asortyment nie jest jakiś niesamowity. Dla mnie najważniejsza jest obecność zapiekanek, bo spotkać dobrą w Warszawie jest naprawdę trudno.
Do wyboru jest klasyczna zapiekanka z pieczarkami, z szynką i salami. Wszystkie po 4,99 zł. Tanio? Tak, ale kanapki są bardzo małe. Bułka jest licha i trudno się ją jakoś najeść - właściwie można tutejszą zapiekankę liczyć jako przekąskę typu snickers albo jak drożdżówkę z biedronki. Ser i pieczarki są git. Grzyby są nawet widoczne. Do wyboru są różne sosy: czosnkowy, ostry i ketchup. Generalnie może być, ale bez wielkiego entuzjazmu.
W sumie duży plus za cokolwiek czynnego po 23ej, co w Warszawie jest sukcesem na miarę wszystkich medali na olimpiadzie. Minus za niewielką porcję i standardowy smak. Reszta potraw? Jeszcze nie próbowaliśmy. Ceny przyzwoite - burgery około 15 zł, pizza w kawałkach ok. 10 zł.
Razem: 4 stary czyli jak w szkole: dobry.
Etykiety:
24h,
4 stary,
buda,
burgery,
długo czynne,
kamionek,
kiosk z jedzeniem,
pizza,
pizza americana,
praga południe,
szybkie żarcie,
warszawa,
zapiekanki,
żarcie na ulicy
Subskrybuj:
Posty (Atom)









