Trafiliśmy tu przez przypadek. I bardzo dobrze. Klubokawiarnia fundacji Nie zawsze musi być chaos przy Marszałkowskiej - wejście od Oleandrów to idealne miejsce. Jeszcze do końca nie wiemy na co idealne, może po prostu idealne. Jeszcze tu nie jedliśmy - jeszcze nie przyznam im starów, ale ujął mnie klimat sklepu płytowego połączonego z kawiarnią. Z głośników leci świetna muza: od jazzu po klasykę, a meble pochodzą z lat 50./60./70. i nie przypominają meblościanek z bloków, są to bardziej designerskie, lekkie, bardzo przyjemne meble. Można tu też coś zjeść. My byliśmy po obiedzie w Prasowym, więc wypiliśmy tylko piwo Primator, kawę i wodę z imbirem i miodem.
Bardzo fajne miejsce - mieli nawet winyl z muzyką Herbie Hancocka do filmu "Życzenie śmierci" z Charlesem Bronsonem w roli głównej. Muszę tam wrócić, choćby po to by kupić tę płytę. Kurczę - już nie mogę się doczekać.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klubokawiarnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klubokawiarnia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 31 stycznia 2014
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Klubokawiarnia Grawitacja - Warszawa/Powiśle
Grawitacja znajdująca się przy ulicy Browarnej (niedaleko Radnej), tuż obok księgarnio-kawiarni Tarabuk odwiedzam dość często. I jeszcze nigdy nie zjadłem tutaj gniota. Może czasem jest coś nieco gorszego, ale nigdy poniżej pewnego poziomu. Coś jak FC Barcelona, a nie Zagłębie Sosnowiec.
W stałej ofercie Grawitacji nie ma wielu potraw: sałatki, makarony i kanapki. Wszystko w dobrej cenie i smaczne. Oprócz tego jest oferta lunchowa i czasem sezonowa. I to jest zazwyczaj strzał w dziesiątkę. Tym razem był rosół (6 zł), krem z pomidorów (9 zł) i sałatka marynarska z jajkiem sadzonym, na które namówił mnie sympatyczny kucharz. Zresztą w Grawitacji wszyscy są sympatyczni. Wszystkie potrawy jak zwykle były na dobrym poziomie. Najadłem się jak tysiąc atletów, a może i bardziej. Może rosół wymagał nieco przyprawienia, ale pieprz znajdujący się na stoliku w zupełności wystarczył.
Dodatkowym atutem Grawitacji jest wyśmienity wybór piw, od polskich z Radomia, Piotrkowa czy Ciechanowa do ukraińskich i niemieckich. Wszystko w miarę umiarkowanych cenach (9 - 12 zl).
Zatwierdzam i daję 6 starów. Z pewnością jeszcze tu wrócę i coś opowiem.
W stałej ofercie Grawitacji nie ma wielu potraw: sałatki, makarony i kanapki. Wszystko w dobrej cenie i smaczne. Oprócz tego jest oferta lunchowa i czasem sezonowa. I to jest zazwyczaj strzał w dziesiątkę. Tym razem był rosół (6 zł), krem z pomidorów (9 zł) i sałatka marynarska z jajkiem sadzonym, na które namówił mnie sympatyczny kucharz. Zresztą w Grawitacji wszyscy są sympatyczni. Wszystkie potrawy jak zwykle były na dobrym poziomie. Najadłem się jak tysiąc atletów, a może i bardziej. Może rosół wymagał nieco przyprawienia, ale pieprz znajdujący się na stoliku w zupełności wystarczył.
Dodatkowym atutem Grawitacji jest wyśmienity wybór piw, od polskich z Radomia, Piotrkowa czy Ciechanowa do ukraińskich i niemieckich. Wszystko w miarę umiarkowanych cenach (9 - 12 zl).
Zatwierdzam i daję 6 starów. Z pewnością jeszcze tu wrócę i coś opowiem.
Etykiety:
6 starów,
dobra obsługa,
dobre piwo,
grawitacja,
jajko sadzone,
kanapki,
klubokawiarnia,
krem z pomidorów,
makarony,
powiśle,
rosół,
sałatka,
sałatka marynarska,
sympatyczny kucharz,
warszawa
Subskrybuj:
Posty (Atom)


