W Amatorskiej już byliśmy. O tutaj. Jak już pisałem lubię tę knajpę - głównie za klimat. Tym razem zamówiłem danie dnia czyli żurek i klopsiki za 20 zł. Siłą Amatorskiej jest to, że oferta dnia jest dostępna do wyczerpania zapasów danej potrawy. Fajnie, bo większość knajp lunch sprzedaje do 16tej, a potem jedz pan dania z karty za pincet.
Niestety obiad był dość średni. Zresztą czego się spodziewać po klopsikach? Czy istnieją w ogóle dobre klopsy? Chyba tak - w Szwecji. W Polsce zazwyczaj to jest kawał rozgotowanego mięsa, bez smaku i charakteru. W tym wypadku było podobnie, choć nie aż tak źle. Sos był dobry, ziemniaki też w miarę. Surówka typowa i nijaka.
Żurek zdecydowanie lepszy - wyrazisty i kwaśny. Trochę brakowało dobrej kiełbasy w środku.
Reasumując: trafiłem na niezbyt szczęśliwą potrawę, która rzadko mi smakuje. Żurek dobry, ale bez euforii. Oferta 20 zł na Nowym Świecie za dwa dania świetna - choćby za to należy się czwórka.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą danie dnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą danie dnia. Pokaż wszystkie posty
środa, 30 kwietnia 2014
środa, 5 lutego 2014
Villa Demetrios - Kałuszyn
Zasadniczo trudno tu coś napisać, Villa Demetrios to typowa knajpa przydrożna z typowymi polskimi daniami. Od tej typowości aż można zemdleć - szczególnie patrząc na kolumienki i armatę. W menu nie ma dużo potraw. Chyba to dobrze, bo przynajmniej składniki mają szansę być świeże, a nie mrożone.
Demetrios znajduje się w miejscowości Kałuszyn na trasie numer 2 między Mińskiem Mazowieckiem, a Siedlcami. Z zewnątrz restauracja wygląda strasznie: fatalne kolumny, jakieś przypadkowe armaty, bezsensowne rzeźby i brzydkie lwy. W środku nie jest lepiej. Rokoko w pełnej krasie.
Zanim dostaliśmy zamówione dania otrzymaliśmy od firmy chleb ze smalcem. Miło - fajny akcent na powitanie. Co wzięliśmy? Danie dnia za 18 zł czyli pomidorowa plus mielony z ziemniakami i buraczkami. Czyli klasyk nad klasykami. Do tego pani Fi pierogi ruskie, pani AM placek węgierski (18 zł), a pan Ciasteczka wziął filet z kurczaka (19 zł).
Efekt? Typowe żarcie z trasy. Nie było źle, ale fajerwerków tez nie widzieliśmy. Pomidorowa bardzo poprawna - odpowiednio kwaśna, duża i z fajnym makaronem. Mielony typowy, nic ponad bary mleczne w Białej Podlaskiej.
Placek i ruskie były chyba najlepsze ze wszystkiego. Ciasto w ruskich było bardzo dobre, nierozgotowane i akurat. Farsz ze smakiem i dużą ilością ziemniaków. Co do drugiego dania to sam placek był świetny, gorzej z gulaszem czy jak to nazwać. Nie miał smaku i wyrazistości.
Najgorzej wypad filet z kurczaka, który po prostu pływał w oleju. Kolega Ciasteczka wprost zatonął na pełnym morzu oleju i do końca dnia nie wypłynął już na ląd. To była zdecydowanie najgorsza potrawa dnia, na którą składały się także odmrażane frytki z marketu.
Mimo fatalnego kotleta z kurczaka, całość wypadła poprawnie i Villa Demetrios dostaje ode mnie mocną trójkę. Potrawy nas tu nie zaskoczą, ale też raczej nie otrują. Do tego dochodzą znośne ceny i smalec na powitanie. A na tej trasie trudno o dobry bar - więc może warto tu się jeszcze zatrzymać?
Demetrios znajduje się w miejscowości Kałuszyn na trasie numer 2 między Mińskiem Mazowieckiem, a Siedlcami. Z zewnątrz restauracja wygląda strasznie: fatalne kolumny, jakieś przypadkowe armaty, bezsensowne rzeźby i brzydkie lwy. W środku nie jest lepiej. Rokoko w pełnej krasie.
Zanim dostaliśmy zamówione dania otrzymaliśmy od firmy chleb ze smalcem. Miło - fajny akcent na powitanie. Co wzięliśmy? Danie dnia za 18 zł czyli pomidorowa plus mielony z ziemniakami i buraczkami. Czyli klasyk nad klasykami. Do tego pani Fi pierogi ruskie, pani AM placek węgierski (18 zł), a pan Ciasteczka wziął filet z kurczaka (19 zł).
Efekt? Typowe żarcie z trasy. Nie było źle, ale fajerwerków tez nie widzieliśmy. Pomidorowa bardzo poprawna - odpowiednio kwaśna, duża i z fajnym makaronem. Mielony typowy, nic ponad bary mleczne w Białej Podlaskiej.
Placek i ruskie były chyba najlepsze ze wszystkiego. Ciasto w ruskich było bardzo dobre, nierozgotowane i akurat. Farsz ze smakiem i dużą ilością ziemniaków. Co do drugiego dania to sam placek był świetny, gorzej z gulaszem czy jak to nazwać. Nie miał smaku i wyrazistości.
Najgorzej wypad filet z kurczaka, który po prostu pływał w oleju. Kolega Ciasteczka wprost zatonął na pełnym morzu oleju i do końca dnia nie wypłynął już na ląd. To była zdecydowanie najgorsza potrawa dnia, na którą składały się także odmrażane frytki z marketu.
Mimo fatalnego kotleta z kurczaka, całość wypadła poprawnie i Villa Demetrios dostaje ode mnie mocną trójkę. Potrawy nas tu nie zaskoczą, ale też raczej nie otrują. Do tego dochodzą znośne ceny i smalec na powitanie. A na tej trasie trudno o dobry bar - więc może warto tu się jeszcze zatrzymać?
Subskrybuj:
Posty (Atom)






